stan_bieżący - braki w intelekcie nadrabiam paplanina
- maciejczykjakub

- 17 maj 2025
- 9 minut(y) czytania
Nigdy się nie wie, dlaczego się wchodzi na wystawę albo dlaczego się na wystawie spędziło pięć minut, albo siedem minut, albo pięć kwadransów, albo siedem kwadransów. Człowiek zawsze stoi przed trudnymi decyzjami, wejdę albo nie wejdę, no chyba wejdę, albo no chyba nie wejdę.
Jak się nie weszło to sprawa rozwiązana, ale jak się weszło to i się potem wyjść musi, a dobrze wyjść z wrażeniem innym niż się weszło. A nie daj boże, żeby to była wystawa sztuki najnowocześniejszej z najnowszych, tegorocznej, no maks zeszłoroczonej, no maks sprzed dwóch lat.
No i jak się weszło na wystawę stan_bieżący to zanim się weszło to już na drzwiach, szklanych, ładnych, umytych, przesuwnych od lewej do prawej, patrząc na wprost na drzwi, to jest mając za plecami portiernię i sklep „U DARKA” to po lewej od klamki, srebrnej, ocynkowanej, stainlesssteel for sure, to od prawie samej góry tych drzwi do samego dołu tych drzwi takie karteczki samoprzylepne, żółte, sticky notes, żółty taki piaskowy bardziej niż żółty właściwy i taki napis na każdej karteczce „zaniechaj wszelkiej aktywności”.
I jak już się weszło, całkiem tak, że drzwi szklane, pozostawiło się za sobą, to wtedy od razu po lewej na ścianie przez całą ścianę, szeroką (a w tym przypadku długą) na 18 płytek, to obrazów pięćdziesiąt lub czterdzieści dziewięć plus dwa jeszcze obrazy-nieobrazy, bo płótna z krosien zdjęte. Obrazy mniejsze i większe, najmniejszy tak mniej więcej ok. 10x12 cm, największy to tak maks. 38x45 cm, różne obrazy, abstrakcje, głównie, niektóre z elementami figuracji, niektóre nie, niektóre bardziej takie w fioletoniebieskościozielenie wpadające, niektóre takie bardziej bieloróżepastelowe z elementem sepii. Obrazy w 2 kompozycjach, każda kompozycja osobno łączy mniej więcej po tyle samo obrazów, czyli dwie kompozycje po około dwadzieściapięć obrazów.
Po prawej od ściany po lewej (jeśli się na nią patrzy na wprost, a jeśli się na nią nie patrzy na wprost, to na wprost od drzwi wejściowych szklanych), dwie grafiki, kwadratowe, ok. 60x60cm, technika mi nieznana, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam. Grafiki jedna nad drugą (druga nad pierwszą) mniej więcej w połowie wysokości ściany, ale już nie w połowie szerokości. W te grafiki to wklejone i wprasowane (ale nie wiem, bo nie jestem grafikiem i się po prostu na tym nie znam) elementy codziennych sprawunków typu informacja o wizycie u lekarza i lista zakupów.
I jak człowiek się potem przez lewe ramię odwróci to widzi ławkę szkolną, sygnatura ławki UR-RV-8-80-808-5/2. Do ławki tackerem przyczepiona broszura, w broszurze tekst. Tekst można przeczytać, czytając od lewej do prawej albo od prawej do lewej, albo wyrywkowo, albo można też tekstu nie przeczytać, ale wtedy nie wie się, co tam w tekście było. Za ławką, trochę na lewo od ławki, jajo. Jajo. Jajo na kopczyku. W zasadzie obiekt jajokształtny, z otworami, z otworu wystaje inny obiekt, wężoształtny. Jajo-niejajo stoi na podłodze. Jajo-niejajo stoi na podłodze, ale stoi w ruchu obrotowym. Wstrzymał księżyc ruszył ziemię, polskie go wydało plemię. Ruch obrotowy, z każdej strony patrząc jest ruchem obrotowym zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Świat obraca się jak płyta przelatują dni – jajo-niejajo obraca się tak samo, jak obraca się świat, z tym, że tak naprawdę świat obraca się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, czyli odwrotnie niż jajo-niejajo.
Po prawej od jaja (stojąc tyłem do ściany, na której jest czterdzieści dziewięć lub pięćdziesiąt, a może i pięćdziesiąt dwa obrazy), dwie grafiki, wiszące, w ramach czarnych, format 70x50cm, grafiki w passe-partout. Na grafikach ciało ludzkie, męskie, zwielokrotnione, każdy zwielokrotnienie przesunięte od zwielokrotnienia poprzedzającego (wówczas przesunięte w prawo) lub zwielokrotnienia następującego (wówczas przesunięte w lewo). Technika mi nieznana, bo nie jestem grafikiem i się po prostu na tym nie znam.
I jak człowiek się potem znowu przez lewe ramię odwróci to widzi znowu grafiki, znowu technika mi nieznana, bo nie jestem grafikiem i się nadal po prostu na tym nie znam. Grafik sztuk 12, 2 rzędy po 6 w kolumnie (chyba, że człowiek się położy na lewym boku to wtedy 6 rzędów po 2 kolumny). Na grafikach przedstawienia figuratywne, twarze en-face, bardziej dziecięce twarze niż dorosłe. Niektóre twarze wyglądają jakby to były misie.
I potem, jak już się wstanie z lewego boku, odwróci przez prawe ramię i zrobi trzy do czterech kroków to jakieś kartki wiszą, duże A3, na kartkach różne tabelki, w tabelkach różne słowa, takie jak np. Aktualny stan wiedzy w zakresie podejmowanego tematu badawczego (w tym literatura przedmiotu; nie więcej niż 5 najważniejszych pozycji) oraz luka badawcza (do 2000 znaków). Na tej samej ścianie dalej wiszą znowu kartki, w takich foliowych jakby, jak w skoroszycie, można przeczytać, nie trzeba.
I potem jak człowiek znowu się przez lewe ramię odwróci to widzi dwie grafiki, kwadratowe, ok. 60x60cm, technika mi nieznana, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam. Grafiki jedna nad drugą (ergo druga nad pierwszą) mniej więcej w połowie wysokości ściany, ale już nie w połowie szerokości. W te grafiki to wklejone i wprasowane (ale nie wiem, bo nie jestem grafikiem i się po prostu na tym nie znam) elementy codziennych sprawunków typu informacja o wizycie u lekarza i lista zakupów.
I potem trzeba iść na wprost, ale nie równo na wprost, tylko mniej więcej w stronę skrzyżowania ul. Pigonia z Rejtana. Jakiś czas później wchodzi się do jakby drugiej sali i w wejściu po prawej i po lewej na ścianie białej to od samej góry obu tych ścian do samego dołu obu tych ścian takie karteczki samoprzylepne, żółte, sticky notes, żółty taki piaskowy bardziej niż żółty właściwy, i taki napis na każdej karteczce „zaniechaj wszelkiej aktywności” (po lewej), karteczki takie sticky notes żółte, różowe, brzoskwiniowe, zielone, pomarańczowe, i taki napis na każdej karteczce „zaniechaj wszelkiej aktywności” (po prawej).
Na wprost dwa postumenty, poziome kubiki, białe, biel takiej białej firany, co to w nią wchodzi cały ten smog albo dym papierosowy (jeśli się pali). Postumenty w kształcie rozłożonych nart Adama Małysza, w stylu V. Na postumentach tkaniny, płótna lniane albo bawełniane (na tym się powinienem znać, ale też się nie znam, może i grafik ze mnie żaden, za to malarz również). Płótna popisane, słowa nieczytelne, traktowane raczej jako pewnego rodzaju emocjonalny zapis rysunkowy (a może zupełnie właśnie nie tak). Na postumencie lewym (patrząc od drzwi wejściowych szklanych) teczka biała z napisem akta, w teczce coś, nie otwierałem, nie wiem co. I skrzyneczka taka, prostokątny kubik, ok. 8 cm wysoki, wielkości kartki A4, w kubiku rzeczy różnorakie. Na drugim postumencie z zielonym płótnem (zieleń taka oliwkowa sprana) dwie skrzyneczki takie, z rzeczami różnymi. Na wprost na ścianie dwie grafiki, prostokątne podłużne, ok. 50x70cm, technika mi nieznana, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam, niebieskie, błękitne, lazurowe, indygo.
I jak się w tym przejściu stoi to można iść w prawo albo w lewo. I jak się w prawo pójdzie to w rogu deska, indygo, ładnie pokryta, dużo warstw, albo nie indygo tylko zwykły taki granat, wysoka i cienka deska – może i 150 cm wysoka, ale nie za szeroka, tak 10 cm maksymalnie. I równo na środku tej deski taki napis 93% i element japoński symbol enso, gradientowy od szarości do bieli i się kręci ten element, jak to kółeczko przy pasku ładowania. Z tyłu, ale chyba nie można dotykać, bateria, żeby się ten element kręcił, bateria na panele słoneczne, pewnie sprzedane przez Klarę Sobieraj.
I potem jak się zrobi zwrot przez prawe ramię i nie zrobi się żadnego kroku więcej to pięć metrów dalej zdjęcie. Zdjęcie prostokątne, poziome, ok. 50x70cm, czarne-szaro-białe. Na zdjęciu wnętrze budynku, przestrzeni budynku. Taki trochę prestiżowy dom kultury albo właśnie nie dom kultury. Obok zdjęcia diagram, w ramce A4. Diagram trzeba przeczytać samodzielnie. Można nie czytać, ale nie warto nie czytać. I przed diagramem, i przed zdjęciem stolik, barek na kółkach, na stoliku książka. Książkę trzeba przeczytać samodzielnie. Można nie czytać, ale nie warto nie czytać.
I potem znowu zwrot przez lewe ramię i wtedy na wprost dwa postumenty, poziome kubiki, białe, biel takiej białej firany, co to w nią wchodzi cały ten smog albo dym papierosowy (jeśli się pali). Postumenty w kształcie rozłożonych nart Adama Małysza, w stylu V. Na postumentach tkaniny, płótna lniane albo bawełniane (na tym się powinienem znać, ale też się nie znam, może i grafik ze mnie żaden, za to malarz również). Płótna popisane, słowa nieczytelne, traktowane raczej jako pewnego rodzaju emocjonalny zapis rysunkowy (a może zupełnie właśnie nie tak). Na postumencie lewym (patrząc od drzwi wejściowych szklanych) teczka biała z napisem akta, w teczce coś, nie otwierałem, nie wiem co. I skrzyneczka taka, prostokątny kubik, ok. 8 cm wysoki, wielkości kartki A4, w kubiku rzeczy różnorakie. Na drugim postumencie z zielonym płótnem (zieleń taka oliwkowa sprana) dwie skrzyneczki takie, z rzeczami różnymi.
I jak się stanie między tymi postumentami ze skrzyneczkami to na wprost osiem gwiazdek grafik. Pięć grafik albo cztery grafiki i matryca, ale nie wiem, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam, ale do pięciu umiem liczyć, więc 5 prostokątnych pionowych, ale, jednak cztery, bo cztery odbitki na płótnie, a na desce matryca, bo jednak w drugą stronę odwrócona niż odbitki, ale jaka technika, nie wiem, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam. Figuratywne przedstawienie, ok. 100x40 cm, starogreckie albo starorzymskie, historykiem sztuki też nie jestem, w kontrapoście persona, nad pępkiem się ucina przedstawienie. 50 centymetrów obok, w prawy bok dwie grafiki jedna nad drugą albo grafika i matryca, chyba grafika i matryca bo jedna jakby w drugą stronę odwrócona niż druga, ale nie wiem bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam. I obok ósma grafika (albo pierwsza, zależy od której strony się liczyło), ok. 30x40 cm, prostokątna, pozioma, czarna.
I jak się tak dalej stoi między tymi postumentami to jeszcze jedna rzecz, po lewej stronie, litery, litery białe, pomalowane na biało farbą z Action, otoczone drutem, drutem z OBI, bo w Action nie ma drutu, zestaw liter też z Action i napis taki:
BRAKI W INTELEKCIE
NADRABIAM PAPLANINA
I jak się w tym przejściu stoi to można iść w prawo albo w lewo. I jak się w lewo pójdzie to po lewej stronie, litery, litery białe, pomalowane na biało farbą z Action, otoczone drutem, drutem z OBI, bo w Action nie ma drutu, zestaw liter też z Action i napis taki:
BRAKI W INTELEKCIE
NADRABIAM PAPLANINA
I potem jak się zrobi zwrot przez prawe ramię, ale niepełny zwrot to na wprost osiem gwiazdek grafik. Pięć grafik albo cztery grafiki i matryca, ale nie wiem, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam, ale do pięciu umiem liczyć, więc 5 prostokątnych pionowych, ale, jednak cztery, bo cztery odbitki na płótnie, a na desce matryca, bo jednak w drugą stronę odwrócona niż odbitki, ale jaka technika nie wiem, bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam. Figuratywne przedstawienie, ok. 100x40 cm, starogreckie albo starorzymskie, historykiem sztuki też nie jestem, w kontrapoście persona, nad pępkiem się ucina przedstawienie. 50 centymetrów obok, w prawy bok dwie grafiki jedna nad drugą, albo grafika i matryca, chyba grafika i matryca bo jedna jakby w drugą stronę odwrócona niż druga, ale nie wiem bo nie jestem grafikiem i się na tym po prostu nie znam. I obok ósma grafika (albo pierwsza, zależy od której strony się liczyło), ok. 30x40 cm, prostokątna, pozioma, czarna.
I potem jak się znowu zrobi zwrot przez prawe ramię to wtedy na wprost dwa postumenty, poziome kubiki, białe, biel takiej białej firany, co to w nią wchodzi cały ten smog albo dym papierosowy (jeśli się pali). Postumenty w kształcie rozłożonych nart Adama Małysza, w stylu V. Na postumentach tkaniny, płótna lniane albo bawełniane (na tym się powinienem znać, ale też się nie znam, może i grafik ze mnie żaden, za to malarz również). Płótna popisane, słowa nieczytelne, traktowane raczej jako pewnego rodzaju emocjonalny zapis rysunkowy (a może zupełnie właśnie nie tak). Na postumencie lewym (patrząc od drzwi wejściowych szklanych) teczka biała z napisem akta, w teczce coś, nie otwierałem, nie wiem co. I skrzyneczka taka, prostokątny kubik, ok. 8 cm wysoki, wielkości kartki A4, w kubiku rzeczy różnorakie. Na drugim postumencie z zielonym płótnem (zieleń taka oliwkowa sprana) dwie skrzyneczki takie, z rzeczami różnymi.
I jak się stanie między tymi postumentami ze skrzyneczkami to w prawym rogu deska, indygo, ładnie pokryta, dużo warstw, albo nie indygo tylko zwykły taki granat, wysoka i cienka deska – może i 150 cm wysoka, ale nie za szeroka, tak 10 cm maksymalnie. I równo na środku tej deski taki napis 93% i element japoński symbol enso, gradientowy od szarości do bieli i się kręci ten element, jak to kółeczko przy pasku ładowania. Z tyłu, ale chyba nie można dotykać bateria, żeby się ten element kręcił, bateria na panele słoneczne, pewnie sprzedane przez Klarę Sobieraj.
I jak się dalej stoi między tymi postumentami ze skrzyneczkami to w kierunku skrzyżowania ul. Pigonia z Rejtana to cztery metry dalej zdjęcie. Zdjęcie prostokątne, poziome, ok. 50x70cm, czarne-szaro-białe. Na zdjęciu wnętrze budynku, przestrzeni budynku. Taki trochę prestiżowy dom kultury albo właśnie nie dom kultury. Obok zdjęcia diagram, w ramce A4. Diagram trzeba przeczytać samodzielnie. Można nie czytać, ale nie warto nie czytać. I przed diagramem, i przed zdjęciem stolik, barek na kółkach, na stoliku książka. Książkę trzeba przeczytać samodzielnie. Można nie czytać, ale nie warto nie czytać.
No, a potem się robi zwrot przez dowolne ramię i się wychodzi do drugiej (pierwszej sali), a potem całkiem z galerii, a potem całkiem z budynku.




Komentarze